Jakoś mi się życie tak układa, że zawsze układa się samo. Od urodzenia nakłada mi na głowę przysłowiowy czepek i mówi ‘a teraz nie spodziewasz się Agato ale będzie tak i tak’. I leci. Zaczęło się 3 lata temu, od parodniowych wakacji w Barcelonie 3, a przerodziło w mieszkanie w tym mieście i studiowanie przez ponad 1,5roku. Potem była zabawna kryminalno- narkotykowa historia o tym, jak weszłam w posiadanie biletu do Australii, a wysiadłam ‘po drodze’ w Kuala Lumpur i spędziłam 8 miesięcy w Singapurze. Jak łatwo zauważyć- unikam mrozu. Ostatnią srogą zimę spędziłam na Dominikanie. Czas na łódź.